Dobre teksty piosenek
Koncerty zespołów muzycznych mogą być świetną zabawą. Oczywiście wszystko zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od samego zespołu. Jeśli jest dobry z pewnością umożliwi dobrą zabawę. I nie mówię tutaj o tym, że zespół powinien być z gatunku topowych. Dobry to znaczy interesujący. Potrafiący zachęcić do zabawy, śpiewający fajną muzykę z dobrymi tekstami.
To ostatnie jest dla mnie najważniejsze. Tekst piosenki nie powinien być przypadkowy, nudny lub bez sensu. Niestety wiele zespołów uważa dokładnie odwrotnie. Śpiewają o kwiatkach, o wakacjach, tym, że ona go kocha a on nie. Ale tak naprawdę nic z tego nie wynika. Tekst piosenki powinien mieć głębię, być nafaszerowany złotymi myślami. A najlepiej, jeśli do tego jest wieloznaczny. Wieloznaczne teksty były domena lat osiemdziesiątych i dlatego muzykę z tamtych lat lubię najbardziej. Niektórzy nie wiedza, że w tych czasach działała cenzura, czyli taki organ, który akceptował lub nie wszelkie informacje podawane publicznie a więc teksty piosenek również. Wieloznaczność to był sposób na oszukanie cenzora i przemycenie w tekstach tego, czego cenzor nigdy by nie zaakceptował. „Śmierć w dyskotece”, „chcemy być ZOMO” to tylko przykłady wieloznaczności tekstów. Interpretacji nie podaję. Warto poszukać i odkryć ją samemu. Ja odkrywam teksty z lat osiemdziesiątych już od dłuższego czasu. Za każdym razem mnie fascynują, zastanawiają a często i uczą. Z przykrością muszę stwierdzić, że to, co wtedy było normą dzisiaj nie istnieje. Teksty piosenek są po prostu słabe. Myślę, że nie jest tak, że nikt nie potrafi napisać czegoś ambitnego. Ludziom się po prostu nie chcę. Na rynek muzyczny wkroczyła komercja. Trzeba szybko wyprodukować, szybko sprzedać i przy okazji zagrać parę koncertów. A że sprzedawana płyta zawiera piosenki generalnie mówiąc do kitu, to już nikogo nie obchodzi. Najważniejsza jest promocja płyty. Jeśli promocja jest dobra to nie jest istotne, co jest na płycie. I tak ją się sprzeda. Niektóre zespoły muzyczne tak robią przez wiele lat i ciągle są znane. A ja jednak tęsknię do muzyki lat osiemdziesiątych. Dobrych tekstów, protest songów i innych rzeczy. Ale czy te czasy kiedykolwiek powrócą? Mam poważne wątpliwości.
